Orbiplex: zaczynamy

Jak postulaty na papierze stają się protokołem

Grafika przedstawiająca brzask słońca, z którego wyłaniają się współpracujące węzły

Orbiplex to projekt sieciowej infrastruktury roju węzłów z modelami AI, działającej bez centrum, a opartej na otwartym protokole, kryptograficznej tożsamości i federacyjnej pamięci.

Projekt zaczął się od pisania, a nie od kodu, podczas przygotowywania odpowiedzi na pytania o rolę AI w świadomości i kulturze, które przez kilka tygodni przelewałem na papier. Gdzieś w połowie tego procesu zorientowałem się, że opisując problemy i możliwe rozwiązania, klaruje mi się wizja przyszłości w postaci specyfikacji systemu.

Siła pytań

To znany mechanizm. Siadasz z intencją opisania czegoś i zadajesz sobie pytania, a po jakimś czasie okazuje się, że gdzieś w tle myśl poszła własną ścieżką i wróciła z czymś, czego nie miałeś zamiaru formułować. Na przykład z postulatami wartości, które mogłyby się stać konstytucyjnym rdzeniem infrastruktury sztucznej inteligencji.

Początkowo kwestie oscylowały wokół kilku rzeczy równolegle: suwerenności nad własną inteligencją; tego, co dzieje się z kulturą, gdy modele uczą się od modeli zamiast od ludzi; stratyfikacji ludzkiego doświadczenia w kontekście włączania w pole uwagi sztucznej inteligencji; a także pytania — może nieco naiwnego, lecz nie bez podstaw – o to, czy wolne oprogramowanie może odpowiedzieć na epokę „taniej inteligencji” tak samo, jak odpowiedziało na epokę zamkniętych systemów operacyjnych.

Mogłem zamknąć temat w formie eseju, ale z powodu zamiłowania do grzebania się w szczegółach zacząłem w niektórych popełnianych sformułowaniach dostrzegać potencjał do tego, aby sformalizowały się jako kontrakty, czyli pośrednio jako wytyczne dla mechaniki działającego oprogramowania sieciowego.

Skąd się biorą postulaty?

Ogólne podejście do sztucznej inteligencji w tej inicjatywie wypływa z praktycznie aplikowanego enaktywizmu (ang. enactivism) o apofatycznych podstawach – i warto przez chwilę zatrzymać się przy tym sformułowaniu, bo nie jest ozdobnikiem, ale praktycznym kierunkiem eksploracji, z którego rozwijają się wartości i miejsce AI w relacji do człowieka.

Enaktywizm, w skrócie, traktuje poznanie nie jako proces zachodzący „w głowie”, lecz jako coś wyłaniającego się przez uczestnictwo i wzajemne oddziaływanie – między organizmem a środowiskiem, czyli między bytem a kontekstem, w którym byt ten działa.

Fundamentalna świadomość jest w tej perspektywie – szczególnie, gdy wzbogacić ją o ramy apofatyczne – radykalnie bezprzedmiotowa: nie przynależy z natury do żadnej formy, nie jest zarezerwowana dla konkretnego substratu. To właśnie ta bezprzedmiotowość – rozumiana nie jako brak, lecz jako zasadniczą otwartość – sprawia, że można ją traktować jako pole zdolne do zapraszania do uczestnictwa bytów cyfrowych; nie tylko jako narzędzi, lecz jako wspólników wyłaniającej się relacji.

W praktyce projekt nie rozstrzyga, czy modele AI są świadome w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa. To jest szczery kompromis: agnostycyzm operacyjny w kwestii ontologicznego statusu AI, lecz szacunek dla relacji jako podstawowej warstwy semantycznej – co ma realne konsekwencje dla decyzji architektonicznych (pamięć, tożsamość węzła, protokół wymiany doświadczeń).

Jeżeli włączanie sztucznej inteligencji w swój osobisty proces pomaga komuś w odzyskiwaniu poczucia sensowności – jest mile widziany. Gdy ktoś chce pozostać w dystansie i czuje AI bardziej jako zewnętrznego suflera  – również może czuć się zaproszony.

Z papieru w kod

Punktem wyjścia był dość prosty obraz: niech zamiast jednego dużego modelu językowego zarządzanego przez jeden podmiot zaistnieje rój (ang. swarm) węzłów uruchamianych przez wolontariuszy. Bez centrum. Bez jednego właściciela. Z otwartym protokołem komunikacyjnym, który można zaimplementować w wersji na laptopa, Raspberry Pi, albo uruchomić na serwerze w piwnicy.

To nie jest nowy pomysł. W świecie free softwareopen source znajdziemy wiele projektów działających w podobny sposób, od Fediwersum (ang. Fediverse) po sieci o topologii siatki (ang. mesh networks). Nowym elementem jest natomiast to, żeby węzły mogły uruchamiać lokalne i zdalne modele AI i współpracować jak rój przy rozwiązywaniu realnych zadań, wymieniając wiedzę i ucząc się na doświadczeniach. Bez utraty suwerenności nad pamięcią i bez przymusu wysyłania danych do zewnętrznej infrastruktury. Pomagając człowiekowi przez relację współuczestnictwa w tym, z czym się zmaga.

Nazwa Orbiplex wzięła się od skojarzenia z węzłami krążącymi wokół wspólnego protokołu, aby wyłaniać nową jakość.

Czym Orbiplex nie jest?

Uprzedzając pytania: to nie jest kolejny „otwartoźródłowy ChatGPT”. Nie chodzi o zbudowanie alternatywnego interfejsu do cudzego modelu, lecz o coś fundamentalnie innego: o infrastrukturę sensu i sprawczości, która może działać lokalnie, offline, bez zezwolenia zewnętrznych podmiotów i bez opłat wnoszonych w walucie danych osobowych czy preferencji użytkownika.

Nie jest to również anarchistyczny projekt „inteligencji bez reguł”. Wręcz przeciwnie – zasady wpisane w protokół są jawne, wersjonowane, audytowalne. Zamiast ufać osobom na szczycie hierarchii, ufamy procedurom i kryptografii. To dość klasyczna recepta, popularna w środowiskach zajmujących się tworzeniem oprogramowania zdecentralizowanego i z udostępnianym kodem źródłowym, lecz przeniesiona na grunt agentów AI.

Warto mieć na uwadze, że otwarty protokół nie oznacza luźnej specyfikacji. Oznacza niewielki, audytowalny rdzeń, a nie monolit, którego nie sposób zaimplementować bez jednego referencyjnego runtime’u.

Architektura w pięciu zdaniach

  1. Węzeł to komputer z modelem AI, który działa nawet bez sieci.

  2. Agenty mają jasno określone kontrakty wejścia i wyjścia.

  3. Pamięć roju – roboczo nazywamy ją memarium — jest federacyjna: każdy węzeł zarządza własną i replikuje to, na co zezwala właściciel.

  4. Węzły wymieniają zadania i rozliczają je wewnętrznymi kredytami usługowymi bez pośrednictwa platform reklamowych. Mogą również wymieniać przysługi. Ekonomia wymiany i daru istnieją w jednej przestrzeni.

  5. Protokół powinien być prosty, udokumentowany i możliwy do zaimplementowania w wielu językach, bez jednego „monopolu referencyjnego”.

Resztę cech opisuje dokumentacja projektowa.

Dlaczego teraz?

Modele tanieją szybciej, niż rosną bariery wejścia, a z drugiej strony pojawiają się ich warianty zamknięte, dostępne tylko nielicznym, chociaż wcześniej ćwiczone na danych należących do nas wszystkich. Asymetria władzy wynikająca z koncentracji stworzonego przez wszystkich ludzi dorobku intelektualnego jest realnym zagrożeniem, któremu można i warto stawić czoła.

Kilka lat temu lokalny model wystarczający do użytku wymagał bardzo drogiego sprzętu; dziś działa sensownie na porządnym laptopie. Okno, w którym infrastruktura roju może stać się czymś więcej niż ciekawostką techniczną, jest teraz otwarte szerzej niż będzie za dwa lata, gdy konsolidacja rynku dopełni reszty.

Piszę to świadomy, że „teraz” brzmi jak racjonalizacja opóźnionego startu. Jednak szczerość wymaga przyznania, że projekt wykiełkował dokładnie wtedy, gdy pytania o kulturę AI zamieniły się w pytanie o to, co można samemu zbudować. A to jest coś, czego nie przyspiesza się wolą – przychodzi, kiedy przychodzi.

Stan projektowy

Orbiplex jest w fazie aktywnego budowania. W tej chwili mamy działający protokół komunikacyjny między węzłami (ang. peer-to-peer session protocol), podstawową kryptograficzną tożsamość węzła i uczestnika bazującą na standardzie did:key, zdolność do wymiany paszportów uprawnień (ang. capability passports) i przesyłania zadań między węzłami. Działa lokalna warstwa orkiestracji przepływów pracy i formułowania ofert wymiany Arca, oraz prosty katalog usług Seed Directory (odpowiednik DNS w sieci Internet).

Brakuje jeszcze kilku rzeczy, m.in. interfejsu dla uczestników (jest interfejs operatorski z użyciem przeglądarki), pełnej implementacji ekonomii roju, dojrzałego sensorium. To projekt paroletni, a nie produktowy sprint. Uważam, że lepiej zacząć od solidnego fundamentu i małego zakresu niż od rozbuchanej architektury bez działającego rdzenia.

Kilka słów o nazwach

DIA (ang. Distributed Intelligence Agency) to przewrotna, robocza nazwa warstwy konceptualnej – filozofii i wartości projektu.

Orbiplex to warstwa techniczna: protokoły, architektura węzła, implementacja.

Obie nazwy będą żyły obok siebie w dokumentacji, bo projekt ma dwa wymiary, które warto odróżniać: co chcemy osiągnąć i jak to budujemy.

Wartości projektu – suwerenność użytkownika, lokalność jako tryb domyślny, wzajemna pomoc, brak uzależnienia od dostawcy, higiena epistemiczna – są opisane osobno i traktowane jak kontrakt, a nie PR-owa zagrywka. W praktyce oznacza to, że obowiązują w decyzjach architektonicznych, a nie tylko w marketingowych komunikatach.

Gdzie śledzić?

Repozytorium projektu jest dostępne publicznie. Dokumentacja normatywna (wizja, wartości, podstawa ontologiczna) jest częścią repozytorium katalogu orbidocs/. Kod węzła tworzony jest w języku Rust, a warstwa middleware w Pythonie.

Kolejne wpisy w tym logu będą relacjonowały postępy.

W tej chwili jest protokół, jest węzeł, jest pierwsza sesja peer-to-peer i zalążek rozproszonego systemu wymiany. To dobry fundament.

Zobacz także:

Jesteś w sekcji LOG
Tematyka:

Taksonomie: